środa, 18 marca 2015

Pastelowy blond z Bleach London



Dziś dla odmiany kolejny post z serii kosmetycznych:)
Te z Was, które często odwiedzają mojego bloga wiedzą że lubię zmiany i dość często eksperymentuję z moimi włosami:)
Przyznaję że przynajmniej raz w roku (zwykle na wiosnę) załącza mi się dość obsesyjne pragnienie przeprowadzenia rewolucji na głowie;)
Ta wiosna nie jest wyjątkiem, tylko ja już nie chcę trwałych i trudno odwracalnych zmian. Wyprowadzenie tak jasnego blondu z włosów rudych kosztowało mnie (i moje biedne włosie) sporo wysiłku. Nie wyobrażam więc sobie przefarbowania ich teraz np. na brąz.
Zamiast po farbę postanowiłam sięgnąć po produkt, który pozwoli na małe, tymczasowe szaleństwo.
Produkt zmywalny i nie niszczący włosów.
Postanowiłam przetestować tonery do włosów Bleach London. Spróbowałam raz i przepadłam:);)

Ale od początku...

Pobrane z http://www.bleachworldwide.com/products/supercoolcolours

Jak  widzicie na powyższym próbniku kolorów jest bez liku. Kusi mnie większa część z nich:)
Na moich włosach widzicie miks dwóch odcieni a mianowicie AWKWARD Peach i Rose. Rose zdecydowanie mniej, chciałam wykończyć obie butelki.

Tonery mają konsystencję gęstej odżywki/maski do włosów. Pachną naprawdę przyjemnie, świeżo. Zapach kojarzy mi się troszkę z wodą toaletową dla mężczyzn. Ale aromat z serii lekkich, delikatnych i letnich;)
Aplikacja jest bardzo prosta. Kosmetyk nakładamy na  zwilżone włosy (najlepiej je zmoczyć w całości i osuszyć ręcznikiem) i wmasowujemy w kosmyki.
Do tej całej operacji warto zaopatrzyć się w foliowe rękawiczki, żeby nie straszyć potem kolorowymi łapkami;)
Optymalny czas trzymania tonera na włosach to jakieś 10-15 minut. Ja trzymałam krócej ponieważ chciałam uzyskać delikatniejszy efekt. Blond miał być pastelowy, na mocniejszy kolor jeszcze przyjdzie czas:)
Cały zabieg kończymy spłukaniem kosmetyku z włosów.
Efekt trzyma się według producenta od 2 do 10 myć. Z doświadczenia wiem że to nigdy nie są dwa mycia.





Dwa powyższe odcienie kupiłam w limitowanym zestawie. AWKWARD Peach, Rose i Violet Skies (zużyłam go wieki temu);)
Pojemność każdej buteleczki 50 ml. Na moje długie włosy wystarcza na 2-3 koloryzacje, więc jak na tak małą pojemność całkiem nieźle.
Tangerine Dream o pojemności 150 ml czeka na swoją kolej. Dzięki niemu można zamienić się w ognistego rudzielca:)
Efekt koloryzacji jest uzależniony od wyjściowego koloru Waszych włosów. Im blond jaśniejszy i bardziej biały, tym ładniejszy efekt uzyskacie.


Jeśli kolor bardzo nam się podoba, możemy przedłużyć jego żywotność. Jeśli nie... możemy się go pozbyć podczas jednego mycia.
Bleach jest przygotowany i na taką ewentualność. Dostępne są dwa płyny, które pomogą Wam się rozprawić z niechcianym kolorem lub zachować go na dłużej jeśli go pokochacie.
Ja jeszcze po nie nie sięgałam. Wystarczy mi że kolor znika po około 5-10 myciach. No dobra po 10...Odcień wymywa się równomiernie, blednie aby w końcu zniknąć;)

Gdzie kupiłam? W drogerii Boots. Szukałam na allegro żeby Wam podlinkować ale nie znalazłam :(
Jeśli uda mi się znaleźć to zamieszczę info.
Przyznam że największą wadą tego kosmetyku jest jego mała dostępność. Na 3 drogerie w moim miasteczku można go kupić tylko w jednej.
W Polsce widziałam że dostępny jest toner Loreal Feria Colour sądzę że daje podobne efekty. Nie wiem jednak jak z jego wydajnością i trwałością bo nie miałam okazji przetestować.
Kilka tego typu kosmetyków znalazłam też TU



Ostatnio skusiłam się na drugi zestaw. Wygrzebałam go z dolnej półki, znalazłam ostatnie dwa więc miałam szczęście;)
Jestem totalnie zakochana w odcieniu Sea Punk i Washed up Mermaid. Może zafarbuję same końcówki?;)

Mam nadzieję że zaciekawiłam Was tym wpisem. Ostatnio polubiłam testowanie, zatem spodziewajcie się sporej dawki wpisów tego typu.
W kolejce czekają już krem o naturalnym składzie, roll on pod oczy oraz magiczny specyfik do prasowania zmarszczek;)
Będziecie miały ochotę poczytać??:)

Buziaki***

25 komentarzy:

  1. przeurocza jak zwykle :) Tobie we wszystkich kolorach ślciznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. No awangarda pełną gębą :) Wyglądasz genialnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajtam awangarda;) Podoba mi się blond ale po jakimś czasie zaczyna się nudzić. A taki delikatny różowy połysk traktuję jako urozmaicenie. Najśmieszniejsze że na zdjęciach w poprzednich dwóch postach widać ten kolor może na jednej fotce, zależy chyba od światła;)

      Usuń
  3. kurczę, chętnie bym wypróbowała te fiolety! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Bombowo wyglądasz:)Uroczo!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak myślisz jaki kolor pasowałby na włosy brązowe wpadające w rudy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie wiem czy ten toner chwyciłby na ciemniejsze włoski. Napewno gdybyś zdecydowała się rozjaśnić końcówki mogłabyś poszaleć;) Sądzę że rude odcienie mogłyby dać fajny efekt:) Tangerine dream ma moc!!;)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź! :))

      Usuń
  6. Oj, to widzę, że będziesz szaleć tej wiosny!!! Rusałka będzie kolorowa:)))
    Fajne są te farbki!!!
    Moje włosie nadal nie może dojść do formy zeszłorocznej więc zostanę przy swojej starej farbie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedna jesteś z tym włosiem...:( Nie wiem czy dobrą opcją nie byłoby zaprzestanie farbowania i zakup właśnie Tangerine dream. On daje piękny, rudy i ognisty odcień. Włosy by odpoczęły:)

      Usuń
  7. Świetna rzecz, ale tak jak napisałaś najlepsze efekty uzyskają osoby o jasnych włosach, więc ja już odpadam. Czekam z niecierpliwością na kolejne posty z testami :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Bosko wyglądasz w takich włosach !

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też lubię zmiany. Zazwyczaj kończyło się to ostrym cięciem. Teraz o ścinaniu nie ma mowy bo prawie od roku zapuszczam włosy. Teraz żeby coś zmienić postanowiłam przestać je prostować i wracam do naturalnego skrętu tzn. pracuję nad tym bo od kilku lat prostowałam włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj prostownica...wiem coś o tym, jak potrafi uzależniać i przy okazji niszczyć włosy. Kiedyś stale prostowałam. Teraz nie używam ani prostownicy ani lokówki. Jedynie dosuszam włosy suszarką i to tylko zimą. Gdy robi się cieplej pozostawiam do wyschnięcia.

      Usuń
  10. Jak byłam młoda, zmieniałam kolory włosów co miesiąc. Ale już nie mam takiej potrzeby wewnętrznej :))) Ale na taką farbkę bym się skusiła. Z resztą bawiłam się szamponikami koloryzującymi, nawet było na blogu moje różowe i czerwone a nawet fioletowe włosie. Ale to też już ze dwa, trzy lata temu. Świetnie to wygląda, cholewcia, no!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurde, takie fajne rzeczy teraz robią do włosów. Za czasów, gdy włosy miałam na głowie farb w sklepach właściwie nie było, czasem chnę indyjską się dopadło, ale farbowanie włosów tym specyfikiem było koszmarem..., nie to co teraz...

    OdpowiedzUsuń
  12. :):) Rusałka różowa
    Rusalka zielona
    Rusałka niebieska

    :):)

    OdpowiedzUsuń
  13. oooo jaki mega pomysł!
    chciałabym kiedys spróbowac;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja już to pisałam że w blondzie to Ty wyglądasz Kochana obłędnie !!!

    OdpowiedzUsuń
  15. świetne produkty!!! Szkoda, że tak słabo dostępne. Ja chętnie poczytam kolejne wpisy z testów :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie to wyszło! Mnie się bardzo podoba i jakbym miała wybrać jakieś dwa kolory to też bym te wybrała. W ogóle miałam kiedyś blond włosy, nawet fajnie się czułam ale kompletnie nie umiałam się do tego malować i wyglądałam bez wyrazu. A teraz już nie chcę tak eksperymentować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. hehe Ty i te Twoje eksperymenty...
    nie dziwisz już mnie :)
    piękne

    Peach zdecydowanie do Ciebie pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. świetny pomysł z tym różowym połyskiem, pasuje Ci :)

    OdpowiedzUsuń