środa, 31 grudnia 2014

Happy new year!!





Dziś tylko na chwilkę i tylko z jedną "misją"!
Kochane i Kochani!!!
Wszystkim Wam, którzy komentują a czasem "tylko" podglądają chcemy wraz z Michem złożyć  życzenia Szczęśliwego Nowego Roku!!!
Dużo zdrowia, radości, sukcesów...
Abyście potrafili doceniać rzeczy wielkie i te całkiem malutkie bo te malutkie często bywają równie ważne jak te pierwsze!
Abyście cieszyli się bliskością innych ludzi, potrafili wybaczać i byli wyrozumiali!!
Potrafili dostrzec piękno w swoim najbliższym otoczeniu, zdobywali szczyty i podbijali świat!!
Tego Wam z całego serducha życzymy:)
A na dzisiejszy wieczór dobrej zabawy, nawet jeśli będzie się odbywać w piżamach i w gronie najbliższych!!

Kilka osób pytało jakie mam plany na dziś. Zatem plantofelkowy sylwester odbędzie się w domu:) Pewnie na rynek na chwilkę wyskoczymy popatrzeć jak się młodzież bawi hehe;)
Mojej kreacji wieczorowej Wam nie pokażę bo byście się posikali ze śmiechu, zapodaję więc stylóweczkę na szpileczce by tradycji sylwestrowej stało się zadość;)

Buuziaki !!!!***
















spódniczka glamroom.pl
płaszczyk F&F, buty Clarks,
maska kota Tiger


Foto MICHU

poniedziałek, 29 grudnia 2014

sometimes...


Czasem mam ochotę zakładać na siebie tylko wygodne ciuchy. Czasem spódniczki, pantofelki i eleganckie dodatki muszą odleżeć swoje w szafie.
Czasem zakładam sportowe buty by później przez dwa tygodnie zakładać koturny...

Dziś w wersji prawie boho...dlaczego prawie? Bo wciąż dążę do mojego boho ideału;)
Narzutka z frędzlami którą mam na sobie jest nowością w mojej garderobie. Jest puchata, ciepła i milutka czyli posiada wszystkie cechy tak bardzo pożądane zimą;)
Jeśli Wam się spodobała to zapraszam na stronę sklepu TUTAJ
Z tego co zauważyłam trwa tam teraz wyprzedaż 30% na wszystko!

Troszkę u mnie chłodu ale obiecuję zaskoczyć Was jeszcze kilkoma prawdziwie letnimi zestawami!!

PS. Jak Wasze przygotowania do sylwestra? Wybieracie się na imprezki czy zostajecie w domu??
Sukienki naszykowane? Szampany w lodówce??
Pisać, pisać jestem ciekawa!!!

Buuuuzi***
















kardigan/narzutka glamroom.pl
kapelusz Primark, torebka Primark, spodnie nn,
buty Buffalo,
rękawiczki sh


Foto MICHU

sobota, 27 grudnia 2014

snakeskin skirt


I znów zniknęłam na tydzień...ale mam usprawiedliwienie:)
Spędziłam najbardziej zakręcone święta w moim życiu i to w najmniej oczekiwanych okolicznościach przyrody!!!
Nie zwariowałam rozbierając się do zdjęć, po prostu było mi ciepło...
O mojej i Micha eskapadzie napiszę przy okazji.
Chcę Wam złożyć spóźnione ale barrrdzo ciepłe życzenia!!!
 Dużo zdrowia, radości z drobnostek i rzeczy wielkich, cudownych chwil i niech Wam się wiedzie!!!
***********
Zestaw być może zbyt prosty jak na niektóre gusta ale to były prawdziwe wakacje a ja w wakacje lubię luz i wygodę!!! I uwierzcie na słowo że spódniczka ma wzorek skóry węża, delikatny i nie rzucający się w oczy ale jest;)
Zresztą chyba to nawet widać na jednej z fotek...














spódniczka glamroom.pl
koszulka Primark, naszyjnik z koralikami New Look, torebka Parfois,
trampki nn, okulary Brylove

Foto MICHU

sobota, 20 grudnia 2014

ST. MORIZ czyli opalenizna z pudełka


Hej hej:)
Dawno nie było tu wpisu kosmetycznego, zatem postanowiłam nadrobić zaległości.
Wybrałam kosmetyk, który może Wam się przydać w nadchodzącym czasie. 
Sylwester, karnawał, studniówki...same wiecie;)
Czasami biała a nawet kredowobiała karnacja może popsuć efekt nawet najpiękniejszej sukienki. 
I nie twierdzę że opalenizna rodem z solarium jest seksi, fleksi i wogóle atrakcyjna, sama jestem zwolenniczką zdrowego rozsądku i dość jasnej zadbanej skóry. Jednak same przyznajcie że nasze ciałko w środku zimy, podduszone sporą ilością odzienia nie prezentuje się najlepiej.

Co może nam pomóc?
Ja stawiam na krótkotrwałą opaleniznę. Ostatnio zakumplowałam się z samoopalaczem do ciemnej karnacji z serii ST. MORIZ.


Samoopalacz kupiłam tu na miejscu w jakimś takim sklepie troszkę przypominającym Pepco a trochę Rossmanna. Dorwałam w promocyjnej cenie czyli za 3 funty za opakowanie 200 ml.
Wybrałam ciemniejszy odcień (były dwa medium i dark) i dobrze zrobiłam. A dlaczego? Zaraz o tym napiszę;)


Do samoopalacza dokupiłam rękawicę do aplikacji też za 3 funty. I od razu Wam powiem że rękawica to absolutna konieczność!!!
Dzięki niej jesteśmy w stanie bardzo szybko i w dokładny sposób zaaplikować "opaleniznę".
Kosmetyk bowiem zawiera brązujące pigmenty dzięki którym od razu wyglądamy na opalone;)



Jak już wyżej pisałam kosmetyk zawiera brązowe pigmenty dzięki którym od razu uzyskujemy efekt opalenizny (dla mnie to taki efekt jakby posmarować się bronzerem, odradzam zatem spacery po deszczu, kąpiele w basenie i zakładanie białych ubrań od razu po aplikacji).
Zawartość barwnika ma tą zaletę że widzimy gdzie nakładamy samoopalacz i trudno tym właśnie kosmetykiem zrobić sobie krzywdę.
Samoopalacz w momencie aplikacji jest totalnie pozbawiony zapachu a typowy dla tego typu kosmetyków smrodek pojawia się dopiero po około 2 godzinach. Można się zatem wysmarować na noc i to przespać;)
Dlaczego doradzam zakup ciemniejszego odcienia?
Sama mam bardzo jasną karnację a i tak efekt nie wydaje mi się zbyt mocny, jest delikatny, naturalny. Skóra wygląda jak muśnięta słońcem!!!
Po kilku godzinach biorę prysznic i tu niestety widać jak "opalenizna" spływa wraz z wodą, ale spokojnie efekt jest naprawdę ładny, sądzę że dla  jego wzmocnienia wystarczy nałożyć kosmetyk po raz kolejny.
Opalenizna zmywa się już po około 3 dniach więc niestety nie jest super trwała ale na wielkie wyjście będzie w sam raz. Co najważniejsze kolor zmywa się stopniowo i naprawdę równomiernie:)


W PL kupicie go na allegro, rękawice również.
 Z tego co widziałam ceny wahają się między 18 a 22 zł plus przesyłka.
Sądzę że jest to kosmetyk wart swojej ceny. Jest naprawdę bardzo wydajny. W butelce mamy płyn, który po wstrząśnięciu zamienia się w piankę.
Naprawdę łatwa i bezpieczna aplikacja bez smug.
Miałyście z nim do czynienia? Polubiłyście? Jestem ciekawa Waszych opinii!!

P.S.
Pamiętajcie aby przed aplikacją wykonać dokładny peeling!!
Jeśli nie macie gotowego pod ręką możecie wykorzystać to co znajdziecie pod ręką.
Uwielbiam peeling cukrowy

cukier + oliwa z oliwek

lub peeling kawowy

kawa sypana + oliwa z oliwek + cynamon
(uczta dla ciała i zmysłów);)

Może podsuniecie mi pomysł na kolejny fajny peeling domowej roboty??
Jeśli znacie jakiś fajny piszcie koniecznie!!:)
Buziaki**


środa, 17 grudnia 2014

Bears


Święta zbliżają się wielkimi krokami.
Na Waszych blogach pojawiają się świąteczne stylizacje, świąteczne pomysły na prezenty, świąteczne przepisy na ciasta i pierniczki...w sklepach prawdziwe szaleństwo...
W niedzielę wybraliśmy się na spacer do miasta, wszędzie panowała gorączka przedświąteczna, bo przecież trzeba kupić świąteczne podarki i świątecznie udekorować dom...
Wszędzie tłumy, masy ludzi wylewające się ze sklepów i okolicznych knajpek...
No tylko że ja tego całego klimatu nie łapię, może dla mnie w tym całym zgiełku i zamieszaniu zabrakło w tym roku miejsca...

Postanowiliśmy zboczyć z głównej trasy i skryć się w wąskiej uliczce. Jest to moje ukochane miejsce w Cambridge. 
Sądzę że Wy też macie jakiś ukochany zakątek w swoim mieście. Sama nie wiem czy za pierwszym razem przyciągnęła mnie tu nazwa Portugal Place??
Niektóre z Was pamiętają pierwsze zdjęcia po moim przyjeździe do UK o TUTAJ
W sesji towarzyszył nam mały czarny kociak.
Łasił się i ocierał o nogi, na koniec postanowił nam zademonstrować swoje umiejętności i wyciągnął zza donicy z cyprysem maleńką zamęczoną wcześniej myszkę...
Bawił się nią tak długo aż nie wpadła mu do studzienki ściekowej!!!
Uwierzcie mi "mina"tego małego okrutnika była bezcenna;);)

Wracając do uliczki... Jest to niesamowicie malownicze miejsce.
 Po jednej i po drugiej stronie przycupnęły typowo angielskie domki w pastelowych kolorach. Na schodach zawsze stoją donice z iglakami, z parapetów zwieszają się barwne pelargonie a bratki mrugają czarnym oczkiem;)
Dodatkowo w grudniu pojawiły się lampki i śnieżynki w oknach.
Przy końcu uliczki znajduje się mała przytulna kawiarnia z której unosi się zapach smakowitych ciastek.
I tu tak troszkę odnajduję magię. Może to za sprawą znikomej ilości przechodniów. Można przysiąść na schodkach i troszkę się zamyślić.
 Jeśli spadnie śnieg pobiegnę tam ile sił w nogach i uwiecznię ten niesamowity klimat na zdjęciach:)

P.S.
Na spacerze towarzyszył mi Fotograf i dwa małe miśki.
Kota nie udało nam się spotkać. Może łowił kolejną myszkę;)
















parka Primark, spodnie nn, torebka Primark,
okulary Brylove, czapka Primark,
buty Jeremy Scott for adidas


Foto  MICHU

poniedziałek, 15 grudnia 2014

new heels


Nowe szpilki w kolorze fuksji są jedynymi szpilkami w mojej szafie.
 Jest to ostatni typ obuwia na mojej liście...a dlaczego? Dlatego, że tego typu buty są najmniej przydatne a ja kupuję tylko rzeczy, które będą w stałym użyciu;)
Serio!!! Nie lubię ubrań i butów które są po prostu ładne ale jedynie leżą na półce i zbierają kurz bo nie mam ich do czego nosić albo co gorsza nie ma do tego okazji.
Ale te różowe (no właśnie ja i różowe szpilki???!!!) urzekły mnie totalnie no i stwierdziłam że chociaż jedną parę wysokich obcasów powinnam kupić;)

Ostatnio jedna z Was (Ania) pisała że ubrała się jak manekin z H&M! No to ja dziś robię za wieszak ale z Primarka. Wszystkie elementy zestawu kupione w tym właśnie cudownym sklepie, sklepie nazwanym już przeze mnie i Micha jaskinią ciuchowej rozpusty;);) Faktycznie ten 3 piętrowy sklep potrafi pochłonąć człowieka na 2 godziny by następnie wypluć objuczonego pokaźnych rozmiarów siatami i ze znacznie uszczuplonym portfelem.
Obecność około 10 regałów zapchanych po brzegi butami oraz dodatkowy dział z pierdółkami do domu oraz z kosmetykami nie ułatwia sprawy...no można przepaść;)))

Wracając do tematu manekina, rzeczy kupione na przestrzeni 2 miesięcy, Jakoś tak mi się wszystkie skleiły w całość;)

Kochane jak Wam minął weekend? Jak przygotowania do świąt?
Buziaki**














okulary Brylove
reszta Primark


Foto  MICHU