niedziela, 29 czerwca 2014

miami




Hm...naszło mnie na blond...w ruch poszły krem "ściągający" kolor i farba...jak na jeden zabieg zresztą wykonywany w domu (fryzjerom już nie ufam!!) wyszło całkiem spoko:)
Jedyne z czym muszę jeszcze zawalczyć to żółtawe refleksy w miejscu gdzie miałam ciemniejszy odcień na moim ombre. Na razie noszę czapeczki najróżniejsze bo przecież nikt nie miałby ochoty paradować publicznie z włosiem w odcieniu jajecznicy;)
Mam nadzieję szybko się z tym uporać abym mogła się cieszyć nowym kolorem. Docelowo ma być to chłodny blondzik podpadający pod biel. Mam nadzieję że już niedługo...

Stylóweczka typowo weekendowa i wakacyjna. Lubię od czasu do czasu poszaleć z długimi spódnicami. Są wygodne, zawadiackie i praktyczniejsze od tych krótkich. Można przysiąść na trawie, cupnąć na pomoście bez obawy że odsłonimy za wiele haha;)
Tą jeansową midi dorwałam w lumpie, stwierdziłam u niej spory potencjał i po powrocie do domu władowałam do wybielacza. Jest na nią może ktoś chętny? Odsprzedam bo zakupiłam dziś kolejną i mam pewne obawy że wszystkiego nie wynoszę!

Mam nadzieję że nie zawiodłam zbytnio tych którzy czekali na relację ze Słowackich Tatr...relacja będzie w kolejnym poście, muszę to wszystko ogarnąć żeby miało ręce i nogi i dopóki mam wrażenia na świeżo;))

Życzę Wam Kochane miłego tygodnia***
Niech będzie krótki i bardzo łaskawy:)









sandałki nn, top i spódniczka sh +DIY,
torba Parfois,
czapka New Yorker


Foto  MICHU

czwartek, 26 czerwca 2014

shopping?



Ha ha!
Tytuł może zmylić...wbrew skojarzeniom i wszelkim podejrzeniom nie rzuciłam się w wir ciuchowych wyprzedaży. Zdjęcia cyknęliśmy po zakupach paszy bo w końcu coś tam w lodówce musi być poza światłem;)
Przygarnęłam przy okazji doniczkę z bazylią, uwielbiam świeże ziółka. Dodaję je właściwie do wszystkiego poza sernikiem hi hi;)

Wczoraj miałam super dzień. Pojechałam na chwilkę do Poznania...szłam ulicą bo musiałam się przesiąść z busa do drugiego busa i....wpadłam w objęcia pewnej uroczej blondynki-blogerki. Ależ to było fajne!!!
Madzia pozdrawiam***

Powiem szczerze że marzy mi się żeby zrobiło się wreszcie ciepło ale nie tak trochę, niech już do cholery przyjdzie lato bo jak długo jeszcze mam chodzić w długich portkach i pełnych butach...Co prawda świecę dziś gołym brzuchem ale kurcze, na jakąś małą ekstrawagancję można sobie chyba pozwolić...;)
Miałam mały znak zapytania co do tych zdjęć...dodawać nie dodawać sporo osób "łazi" teraz w jeansie...ale ja ostatnio nawet nie mam czasu zbytnio wymyślać, cykamy foty w drodze gdzieś tam...w biegu...Może niedługo będę mogła sobie pozwolić na luksus przywdziania szpilek i sukienki;)

W kolejce czeka post o Słowackich Tatrach. Spędziliśmy tam długi weekend. Super sprawa, z chęcią wróciłabym tam zimą podszlifować jazdę na desce.
Przyda Wam się taki mały przewodnik?

Buziaki***











top crop Bershka, torebka Parfois,


Foto  MICHU

wtorek, 24 czerwca 2014

Trochę kosmetycznie czyli ulubione pomadki/Golden Rose, Kiko, MUA...



Hej:)

Dawno nie było tutaj posta kosmetycznego ani innego który nie byłby stylizacją. Postanowiłam to zmienić i stąd dzisiejszy wpis który mam nadzieję zainteresuje część z Was:)
Chciałam przedstawić Wam moją "złotą" piątkę ukochanych pomadek. Wszystkie w zdecydowanych letnich odcieniach, wszystkie trwałe i w przystępnej cenie, ale powolutku...


 Na zdjęciu powyżej widzicie wszystkie pomadki.
Od lewej Golden Rose Velvet Matte nr 15, MUA Matte Lilac Belle, Kiko Make up Milano, my Secret Dressup Your Lips nr 2, Cien Beauty Neon Coral (o której już kiedyś pisałam a nadal należy do moich pomadkowych ulubieńców).

Na zdjęciu poniżej widzicie jakie pomadki mają odcienie (na tyle to zobaczycie na ile mój aparat chciał współpracować i nie przekłamał koloru). Są to kolory mocne, nasycone i zdecydowane od klasycznej czerwieni poprzez pomarańcz, fiolet i baby rose a na nudziaku kończąc. Przyznam szczerze że kiedyś nie pomalowałabym ust żadną z nich, używałam głównie bezbarwnych błyszczyków. Teraz nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez wyrazistych ust. Jest to główny akcent mojego makijażu, reszta pozostaje naturalna. Ograniczam się do zrobienia czarnej kreski na górnej powiece i wytuszowania rzęs.

 Wracając do pomadek i ich odcieni a także konsystencji i trwałości bo to przecież bardzo ważne...
Wszystkie są bez połysku, satynowe bez drobinek, dwie z nich zupełnie matowe. Nie lubię perły, brokatów, wydają mi się sztuczne i wogóle mi nie pasują choć niektórym z Was zapewne pasują i sobie je chwalicie;)

Ale pokolei...

Zacznę od odcienia Neon Coral Cien z Lidla
Pomadka już niedostępna, pochodzi z limitki która pojawiła się w Lidlu wiosną. Ma piękny nasycony odcień wpadający w pomarańcz. Jak wygląda na ustach możecie zobaczyć TU 
Konsystencja bardzo fajna, łatwo sunie po ustach, dobrze napigmentowana. Jest całkiem trwała pod warunkiem że nie zjemy posiłku ale wypić kawkę można, zostawia ślady.
Nie wysusza ust a delikatnie je nawilża, nie podkreśla suchych skórek. Żałuję że nie kupiłam więcej bo wiem że będę miała problem by znaleźć podobną.
Cena około 7 zł

Kolejna to Golden Rose Velvet matte nr 15. Kupiłam na stoisku - wyspie w centrum handlowym za około 11 zł.
Chodziła za mną od kiedy tylko weszła na rynek. Zafascynował mnie matowy efekt jaki daje na ustach. Jest zupełnie pozbawiona połysku, usta są jakby przyprószone kolorem. Miałam ją na ustach TU i TU .
Niesamowicie trwała, mocno mocno napigmentowana. Nakłada się z niezwykłą łatwością, fajnie współdziała z konturówką (używam emily long lasting lip pencil odcień 207).
Przetrwa Wam cały niemal dzień z ewentualnymi drobnymi poprawkami. Zostawia ślady ale ściera się równomiernie i po prostu blednie tracąć aksamitny efekt ale stale jest :)
Nie wysusza! Uwielbiam!!! Do tego stopnia że zamarzyła mi się fioletowa i tu niestety zaskoczenie i rozczarowanie bo w takim odcieniu nie występuje. Jest fuksja piękna i owszem ale takiego typowego fioletu brak...Znalazłam go wśród pomadek MUA. Kupiłam TU za niecałe 6 zł plus przesyłka do paczkomatu.
MUA Matte Lilac Belle. Zdjęcie nie oddaje uroku tego odcienia a szkoda bo jest naprawdę świetny!! Wygląda świeżo, letnio i MATOWO!! Po prostu pięknie!! Daje ten sam efekt aksamitu co Golden Rose, jest mniej napigmentowany ale dwie warstwy załatwiają sprawę. Nie wysusza i nie podkreśla suchych skórek.
Pod te matowe pomadki można zastosować dodatkowo balsam ochronny (moich ust nie wysusza ale różnie to bywa) ale należy odczekać dłuższą chwilę aż wchłonie się do końca. Bez tej dłuższej chwili zmienia właściwości i daje sam kolor bez efektu matu.

Dwie ostatnie są zdecydowanie jaśniejsze.
Kiko Make up Milano o pięknym odcieniu dziecięcego różu przywiozłam z Hiszpanii, są tam tak popularne jak u nas Inglot. Tylko gama kolorystyczna przyprawia o zawrót głowy. Mają takie odcienie jak czerń a nawet dziecięcy błękit. Jeśli uda mi się pojechać w najbliższym czasie do Barcelony to będzie pierwszy sklep który odwiedzę;) Cena około 3 euro. Miałam ją na ustach TU.
Trwała, mięciutka lekko matowa konsystencja. Przyjemny zapach i piękny odcień to zdecydowanie jej główne atuty. Widziałam że niektóre odcienie są na allegro ale nie mam pojęcia czy można je kupić w sieci.

my Secret Dressup Your Lips nr 2. Bardzo fajny nudziak. Lekko podbarwiony pomarańczą. Sprawia że usta są w odcieniu nude ale są widoczne. Lubię gdy widać usta a nie wąską kreskę na twarzy a taki efekt niestety dają niektóre nudziaki np. odcień nr 1 z tej samej palety.
Kupiłam w drogerii Natura za około 11 zł.
Jest ładnie napigmentowana ale niestety wysusza usta i niektórym z Was może to przeszkadzać. Mi nie przeszkadza stosuję pod nią masełko do ust z The Body Shop i jest super:)

Opakowania jak widzicie nie zachwycają, no może poza Kiko która zamknięta została w solidnym dość fikuśnym opakowaniu o holograficznym połysku. Ale sądzę że jak na tą cenę to są całkiem w porządku. Narazie nic się nie kruszy a napisy pozostają na swoim miejscu:)

Na koniec mały bonus dla najwytrwalszych którzy doczytali do końca;)
Ostatnio wzięło mnie znów na wianki i inne handmejdy. Pasjami pruję i farbuję jeansy, upinam kwiatki. Tak jak tym razem gdy ofiarą padły maki. Prawda że malownicze;)))
Mogę już dziś zapowiedzieć że pojawi się post w którym pokażę Wam efekty mojej "twórczości" hehe;)


 Mam nadzieję że znalazłyście w tym poście choć jedną pomadkę która Was zaciekawiła i którą miałybyście ochotę wypróbować. Piszcie którą, jestem bardzo ciekawa!!!

Buziam Was mocno***


Foto MICHU & me

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Blue panther



Dziś właściwie bez tekstu...mam nadzieję że mi wybaczycie ale miałam dzień pełen przygód i już nie ogarniam;)
Nasyćcie oczy błękitem***















bomber New Yorker, koszulka DIY, sandałki nn,
torebka Parfois,
okulary Brylove (kolejne do kolekcji ale nie mogłam się powstrzymać;))


Foto MICHU & me

sobota, 14 czerwca 2014

plis plis



Spacerowałam skąpana w promieniach słońca...


Przy okazji ostatniego wpisu obiecałam Wam bardziej elegancki i kobiecy zestaw, drugą obietnicą było pokazanie łupów z lumpka.
Jestem osobą słowną (no prawie zawsze;)) i stąd też dzisiejszy zestaw... Ostatnio sporo dziewczyn pokazuje się w plisowanych spódniczkach, jeśli macie chętkę na tego typu szmatkę to doradzam Wam wizytę w najbliższym sh. Jestem pewna że znajdziecie jakąś fajną za parę złotych:)
Skoro plisowana spódnica to i top crop. Strasznie mnie kusiło żeby znów przywdziać bluzeczkę odsłaniającą talię, zwłaszcza że spódniczka ma naprawdę grzeczną długość i aż krzyczy o zrównoważenie jej jakimś odważniejszym akcentem.
 Top też z sh i przy okazji prosto z Paryża...serio...zajrzałam na stronę Zone Bleu Paris i stwierdzam że będzie to kolejna perełka w mojej lumpkowej kolekcji;) Ciuchy mają eleganckie no i w cenie "adekwatnej" do jakości :) Tkanina z której wykonana jest bluzeczka jest bardzo dobra gatunkowo a fason przywodzi mi na myśl styl Audrey Hepburn.
Postanowiłam upiąć włosy w kok i założyć okulary muchy (kolejne z Brylove tym razem w cętki) aby zestaw był w 100% w moim stylu i z nutką stylu vintage. Same oceńcie czy mi się to udało:)

Kochane wypoczywajcie, relaksujcie się i łapcie te wątłe promyczki słonka, które przebijają między chmurami***










spódnica sh, top crop Zone Bleue Paris sh
szpilki nn,
okulary Brylove


Foto  MICHU

środa, 11 czerwca 2014

Kiss kiss ;)


Wiem że już późno (aktualnie środa godzina 22:23) ale ja naprawdę musiałam Wam pokazać te fotki;)
Wiem że ta torebka już była i to w ostatnim poście...
Wiem że zdjęć nie za wiele...(to była bardzo spontaniczna i szybka (około 2 minut) sesja zdjęciowa, zaledwie 15 zdjęć)
...ale musiałam po prostu musiałam Wam pokazać mój wczorajszy zakup czyli całuśne body!!
Prawda że urocze??;) I jak pięknie pasuje do torebki;)
Kupione wczoraj, założone dzisiaj na wyprawę do lumpów koło Piotrkowskiej.
 Niebawem pokażę Wam zestaw złożony z samych szmateksowych trofeów. Zostawiam Was z fotkami, życzę miłych senków i dziękuję za wsparcie i dyskusję w poprzednim poście! 
Jesteście PRZEKOCHANE!!!
Kiss kiss***










body New Yorker, spódniczka Reserved, torebka H&M,
okulary Brylove,
naszyjnik Ania Kruk


Foto MICHU

niedziela, 8 czerwca 2014

vanilla icecream with strawberries


Ostatnio coraz częściej mam lenia jeśli chodzi o blogowanie. Przeżywam pewnego rodzaju kryzys...
Nie jest on związany z brakiem ciuchów czy brakiem pomysłu na to jak je ze sobą zestawić. To raczej taki wewnętrzny głos podpowiadający że właściwie już dość, że może lepiej spożytkować energię przeznaczaną na bloga na jakiś inny projekt.
Podczytując moje ukochane blogi zauważyłam że nie tylko ja mam takie odczucia. W blogosferze ostatnio sporo się pozmieniało. Jak dla mnie za mało spontaniczności, za dużo "fotoszopa" i ganiania za kasą. Możecie mi za te słowa urwać głowę ale moje odczucia już raczej nie ulegną zmianie (wiem że nie jestem w nich osamotniona). Tęsknię za czasami gdy zaczynałam przygodę z bloggerem. Inspirowały mnie blogi na których śliczne i naturalne dziewczyny prezentowały zestawy z sh dokładając dodatki z sieciówek. Nie było komci w stylu "poklikasz mi w banerki", obserwujemy? i ciągnących się za komentarzami linków do bloga, tumbira, fejsa i instagrama.
Co się do cholery stało? Czy blogera naprawdę można kupić za parę szmatek z chińskiego sklepu?

Dzisiejszy zestaw typowy dla moich modowych szaleństw;) Sukienkę kupiłam już z miesiąc temu w ulubionym szmateksie w dniu dostawy. Białe sukienki niesamowicie mi się podobają. Fajnie gdy mają plisy i odpowiednią długość. Moja co prawda biała nie jest, raczej w kolorze wanilii ale posiada drobne pliski i długość midi.  Torebkę zgapiłam od jednej z Was bo zakochałam się w niej po uszy i musiałam ją mieć;) 
Na nogach białe tenisówki które swym urokiem i wygodą w niczym nie ustępują baletkom.
Szpilkom nadal się opieram;))

PS. Proszę niech moje ulubione blogi nie znikają!!!













sukienka sh, pasek sh, buty nn,
torebka H&M,
okulary Brylove


Foto  MICHU