sobota, 31 maja 2014

Lazy Saturday



Tak jak w tytule...po kilku dniach spędzonych w mroku, dni w których przemykałam po ulicach w ciepłej puchówce, kaloszach i pod parasolem, dniach które przespałam... nadeszła sobota!!
I to jaka sobota!! Słonko i całkiem przyzwoita temperatura skłoniły nas do "szwendania" się ulicami Łodzi.
Lubimy spacerować Piotrkowską, bez ustalonego celu... Lubię odwiedzić Hebe nawąchać się perfum, przetestować krem, kupić drobiazg. Pijemy kawę, jemy pierożki aromatyczne czasem pyszne lody.
Odwiedzamy ulubione lumpki i relaksujemy się po tygodniu bieganiny....
Tak było i dziś!!:):)
Sobota to chyba mój ulubiony dzień tygodnia. Świadomość tego że mamy jeszcze wolną niedzielę w zapasie działa niesamowicie kojąco na moją duszę i wprawia mnie w doskonały nastrój.

Tak się składa że zazwyczaj fotografujemy moje codzienne zestawy. Nie mam w zwyczaju odstawić się w szpilki, kieckę i udawać że tak wystrojona pomykam po mieście. Pewnie dlatego więcej na blogu luzu i sportowych butów aniżeli seksownych sukienek i niebotycznych szpilek (choć może i taki post się niebawem pojawi tak dla urozmaicenia i żeby nie było że jestem chłopczycą zupełną);)) A co dzisiejszej "stylizacji"...
Właściwie wszystkie elementy już widziałyście. Spódnica z Pepco służy mi już od zeszłego roku, byłyśmy  nawet razem na jakimś weselu;) Buty były niedawno, kurtka przywieziona z wakacji...Bez biżuterii (poza nausznicą która była moim totalnym must have;))
Lubię kupować ciuchy które mogę założyć i na sportowo i w eleganckim wydaniu i które nie są tylko na jeden raz.

Kochane świętujcie ten weekend, celebrujcie każdą cudowną słoneczną chwilę, zwłaszcza spędzoną z bliskimi osobami.
Życzę Wam pogody i radości***











kurtka Pull&Bear, top Bershka, okulary Brylove,
spódniczka Pepco
buty New Look,
nausznica Parfois


Foto MICHU

środa, 28 maja 2014

28.05.2014/KontenerArt


Są w Poznaniu dwa takie miejsca w których można poczuć pełnię lata i wakacyjny luz. Dwa miejsca które przy słonecznej ciepłej pogodzie przeniosą Was za granicę naszego kraju, dwa miejsca które uwielbiamy z Michem odwiedzać za każdym razem gdy znajdziemy się w rodzinnym mieście...
W niedzielę po śniadaniu ruszamy na ulicę Garbary na tzw. gmelę czyli targ staroci w starej rzeźni.
Giełda staroci to tak naprawdę giełda na której kupicie wszystko, w tym starocie oczywiście też;)
Rowery stare i nowe, naczynia, porcelana, stare książki, komiksy, meble, monety, karty do gry, zegarki, rupiecie i ciuchy. Idealne miejsce jeśli potrzebujesz stojaka na ubranie, dętki do roweru, kwietnika lub słownika francuskiego. Idealne miejsce by poszperać w rupieciach, obkupić się w lumpeksowe szmatki lub nabyć piękną jedyną w swoim rodzaju cukiernicę lub krasnala ogrodowego.
Jest barwnie, kolorowo, gwarno!!
Można się targować:):):)
Co weekend zjawiają się tu tłumy zarówno sprzedających jak i zainteresowanych zakupami.
Klimat wschodnich targowisk który uwielbiam:)
Ale po dwóch godzinach oglądania, szperania i użerania o niższą cenę można odczuć już zmęczenie...
Obieramy wtedy kierunek stare koryto Warty, Stara Gazownia ...i...KontenerArt.
Polna droga wiedzie między drzewami na tyły kościoła nieopodal tej samej ulicy Garbary i prowadzi prosto na plażę z miejscem do siatkówki, stołami piknikowymi, natryskami i innymi bajerami.
Kilka zestawionych ze sobą kontenerów i rzuconych na piachu palet tworzy niesamowity wakacyjno-artystyczny klimat.
Parasolki chronią przed słońcem, w tle brzdąka fajna przyjemna dla ucha muzyczka.
Tu zawsze się coś dzieje!!! Zawsze!!! Mecze piłki plażowej, koncerty, imprezy taneczne, kursy szycia i projektowania, warsztaty kulinarne....
Atmosfera totalnego lenia...zimne napoje, pyszna kawa, dobre jedzonko, słodkie lody...
Czuję się tam bardzo turystycznie, troszkę jak w Hiszpanii...
Ostatnio złapała mnie tam Pani Ewa z aparatem. Postanowiła cyknąć mi kilka fotek do zakładki KontenerFashion, spodobały jej się moje wielgachne okulary;)) To było dla mnie bardzo zaskakujące i miłe!!! 

Mam nadzieję że nie macie mi za złe tego spaceru po Poznaniu ale bardzo chciałam Wam opowiedzieć o miejscach w których powstawały te zdjęcia.  Może niektórzy z Was wybiorą się tam w wakacje i będą zastanawiać się co warto zobaczyć...może ten post będzie podpowiedzią;))

Co do ciuchów...na takie długie łazęgi zawsze wybieram wygodne buty, stąd też na moich kopytkach najeczki. Szorty są dla mnie wygodniejsze od sukienki. Te są jednymi z moich ulubionych. Przywiozłam je z Barcelony z mojego ukochanego sklepu Lefties. 
Etniczne wzory wpisują się w tegoroczne trendy:) Okulary przeciwsłoneczne to już konieczność;)















szorty Lefties
koszulka nn, okulary Brylove
torebka Parfois, buty  nike air max'90


Foto  MICHU

piątek, 23 maja 2014

Superdry



Cześć:)
Dziś nowa stylizacja, nowa bo z samymi nowościami;)
Buty z New Looka to moje lekarstwo (skuteczne) na smutki i doła. Poszłam za radą Ani i kupiłam sobie tą śliczną, pełną uroku parkę;) Ania co prawda proponowała zakup ciuszka ale ja wolę buty, nic nie robi tak dobrze na obolałą duszę jak nowy i lśniący obuw;)

Bardzo bardzo Wam dziękuję za te wszystkie miłe słowa wsparcia pod ostatnim postem. Dzięki nim trochę poukładałam sobie w mojej rudej główce.
Kilka spraw muszę jeszcze wyjaśnić ale już jest lepiej...
Ta ogromna dawka cieplutkich uczuć i pozytwnej energii ogrzała moją skołataną paniką duszę.
Za to ogromny buziak***
Wracam do żywych!!

Wracając do nowości...wiecie już skąd buty i dlaczego, napiszę o bluzie opisanej na metce jako sukienka.
Bluza marki Superdry pochodzi z osiedlowego lumpeksu tego samego w którym dorwałam nową sukienkę z H&M. Widziałyście ją TUTAJ 
Kupiłam ją jako nową, jeszcze z metkami. Zakup niesamowicie mnie ucieszył ponieważ ciuchy tej marki charakteryzują się zarówno doskonałą jakością jak i designem (wow ale słowo)!;) zainspirowanym japońską modą.
Przyznaję się do mojej absolutnej miłości i uwielbienia do tej firmy, porównywalnej chyba jedynie z kręćkiem na temat hiszpańskiego Desiguala;)
Ceny są bardzo wysokie zatem za każdym razem gdy w moje ręce lumpeksoholiczki wpadają tego typu perełki rozpiera mnie absolutna duma a serducho pęcznieje od ciepłych uczuć!
Oby więcej takich łupów!!;)











bluza/tunika Superdry, buty New Look,
szorty DIY


Foto MICHU

wtorek, 20 maja 2014

cartoon girl


Ostatnio czuję się paskudnie, jest mi smutno...złapałam konkretnego doła. 
Widocznie nawet najbardziej wytrwali optymiści miewają gorsze dni. Docierają do mnie złe wiadomości od bliższych i dalszych znajomych, jestem empatyczna...bardzo...i się zwyczajnie martwię.
Czasem zabawa w Pollyannę nie przynosi rezultatu. Znacie tą historię o dziewczynce która każdą złą sytuację w życiu potrafiła obrócić w taki sposób by jak najmniej cierpieć, by przekuć to co złe i czarne choćby w odcień szarości. Dawała siłę innym przy okazji "świecąc się" jak żaróweczka od pozytywnych myśli.
Jej sztuczki stosuję już od dawna, pomogło mi to przetrwać niejedną burzę i niejeden ciężki dzień. Jednak czasem czuję się podle i myślę sobie że już nie potrafię grać w tą grę:(
Troszkę się wyżaliłam...osoby empatyczne z góry przepraszam nie chcę nikomu psuć nastroju. Wystarczy że mój jest do bani!!!
Ciachnęłam grzywkę by poczuć się lepiej, pewnie już jutro będę żałować...;)

A co do ciuchów...zestaw skomponowany na spontanie. Michu wrócił z pracy w momencie gdy ciemne burzowe chmury zasnuły niebo więc trzeba się było śpieszyć żeby zdążyć przed ulewą.
Moją radością jest "stercząca" spódniczka z pianki w odcieniu baby blue. Chyba się polubimy:)
Na nogach obuw sportowy, jakoś bardziej mi przypasowały najeczki niż szpile. Nie pytajcie dlaczego;)








crop top New Yorker, spódniczka kupiona w Ptaku,
buty nike air max'90


Foto  MICHU

piątek, 16 maja 2014

The mint coat and a dog


Tak jak zawsze kocham maj tak w tym roku zastanawiam się czy to napewno jest mój ulubiony miesiąc.
Wstawiam foty z wczoraj, które udało nam się pstryknąć w jedynym chyba momencie w ciągu dnia gdy zza chmur postanowiło wyjść słońce.
 Obecnie w Łodzi leje deszcz a wiatr zawodzi jak jakiś wściekły duch!
Czekam z niecierpliwością na te zapowiadane od dawna upały i staram się nie tracić nadzieji.
Hmm...no tak i w związku z powyższym w zestawie króluje czapka, którą podkradłam Michowi;)
No i moja duma miętowy niby trencz z Zary a właściwie to z osiedlowego lumpa. 
Co prawda marzy mi się taki z prawdziwego zdarzenia, troszkę szerszy, oversizeowy, może w odcieniu beżu. Takie płaszcze nieraz spotykam w sh ale wszystkie jak dotąd były na mnie za duże:(
Napiszę jeszcze o butach bo to fajna historia i kojarzy mi się z ostatnimi wakacjami. Zabawne jest to w jaki sposób stałam się właścicielką zarowego obuwia w pięknym odcieniu pomiędzy nude a pudrowym różem.
A było to tak...
Wybraliśmy się z Michem na wycieczkę do oddalonej o około 60 km miejscowości. Główną atrakcją był spacer po urokliwej plaży, prawie pustej takiej jak z bajki...wiecie klify, zatoczki, turkusowa woda i wiatr co chce głowę urwać;)
Po około godzince marszu stwierdziłam że bucik mnie uwiera...pomyślałam że to piach, kamyki i takie tam ale niestety...Okazało się że moje najukochańsze sandałki na grubej podeszwie postanowiły wyzionąć ducha, ja w płacz a Michu postanowił uratować sytuację i rzucił hasło "mała nie płacz pójdziemy do Zary po nowe"!!
Do Zary po nowe??? To było jak miód na moje skołatane serce;)
Powiem szczerze że dokonałam wyczynu wracając około 10 km w sandale z którego podeszwy wyrywały się paski robiąc mi paskudnego bąbla na stopie.
Wpadłam do Zarki jak po ogień, trafiając na przecenę buty za 5 eurasów (tak tak Kochane za to też kocham Hiszpanię)!!! I w tym momencie cała podeszwa mi odpadła!!!!
Serio!
Dzielne buciki za 9 zł z Piotrkowskiej dokonały żywota w sklepie Zary na Fuerteventura;))
Ale za to jaką mam teraz piękną pamiątkę z wakacji!!!









płaszczyk Zara (sh), spodnie sh, bluzka Bershka,
buty Zara


Foto  MICHU

poniedziałek, 12 maja 2014

May



Hmmm...po weekendzie głowę mam pełną nowych pomysłów i inspiracji. Uwielbiam ten stan!!!:)
Aż mam ochotę przerabiać ubrania, pstrykać kolejne fotki. Jutro planuję wypad do lumpa, może uda mi się złowić następne perełki;)
Weekend minął mi dość aktywnie. Odwiedziłam rodzinne kąty, pozbyłam się łaszków na Babim Targu, obżarłam się po uszy domowymi smakołykami...
Faaajnie było! Teraz trzeba przetrwać do piątku!!
A jak Wam się weekendowało? Jakieś imprezki, wyprawy?
Opowiadajcie!!!:):)


Zdjęcia sprzed tygodnia. 
Nie mogę uwierzyć że jeszcze tak niedawno ganiałam po plaży w letniej sukience...patrząc na pogodę za oknem poprostu niedowierzam...










sukienka TUTAJ 
martenski Sinsay, okulary Sinsay,
kapelusz sh


Foto  MICHU